Witam. :) Dzisiaj coś nowego. :) Ostatni post o tuszach (
KLIK) dodałam naprawdę bardzo dawno temu, i w tej kwestii troszkę się zmieniło. Choć wciąż posiadam tusz Maybelline,a jego fajna szczoteczka służy mi do rozdzielania rzęs, to nie on gra pierwsze skrzypce w moim makijażu rzęs. .. Jest nim nowe odkrycie, a mianowicie Maybelline Lash Sensational. Tak wiem, znowu MNY ... :) Mam jakiś sentyment do tej firmy. ;) Za co lubię tusz LS ? Przede wszystkim ... szczoteczka.! Nie wiem, czy jakikolwiek istniejący tusz do rzęs posiada tak
wyjątkową i oryginalną szczoteczkę. Mimo dziwnego kształtu jest
bardzo wygodna, wąskie ząbki
świetnie rozczesują rzęsy. Więc czemu nie ideał. ? Tutaj wina samego tuszu. Ładnie się prezentuje, ale tylko kilka godzin. Kiedy wracam ze szkoły do domu widzę, że się
osypuje, niestety. O ile jego
konsystencja jest w porządku, o tyle trzeba uważać, aby
nie przesadzić z ilością. Moim priorytetem, jeśli chodzi o tusz jest
wydłużenie i on sprawdza się w tej roli znakomicie. :) Nie wiem czy będę szukać innego, może kiedy będę więcej wymagała od codziennego makijażu, ale teraz
wystarcza mi w 100 % :) Minusem jest też jego cena, ponieważ bez promocji kosztuje ok.
38 zł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz