2 kwietnia 2014

Masełko do ust od Bielendy.

Witam. :) Dzisiaj recenzja małego, słodkiego masełka do ust firmy Bielenda. Moje usta są straszne. :) Wiem, brzmi odpychająco, ale takie są. Zimą, wystarczy, że raz nie posmaruję ich czymś nawilżającym, a stają się spierzchłe i przybierają kolor ... buraka czerwonego :( Kupiłam na zimę pomadkę do ust od Nivea, zwykłą, niebieską i była błędem, była tłusta i klejąca, nie nawilżała. Zraziłam się trochę do Niveii, ale zaraz z powrotem postanowiłam wrócić do mojej marki, kiedy wprowadzili masełka w 3 smakach. :) Cena jednak nie jest zachęcająca, bo małe masełko kosztuje 10 zł. :( Postanowiłam więc na lato dokonać innego zakupu i w ten sposób zyskałam w mojej kieszeni masełko Bielendy. :) Ot, cała historia jak to się stało, że masełko jest ze mną. :)


Jak widać, opakowanie już świadczy o tym, że masełko jest słodziutkie. :) Producent podaje, że "nawilża jak masełko,  nadaje kolor jak błyszczyk i pachnie jak owoc". Zgadzam się ze wszystkim, ale dodałabym jeszcze smakuje jak owoc. :) Jest pyszniutkie, smakuje malinami, aż miło mieć je na ustach :)

  

Widać jaki kolor ma masełko i podobny odcień nadaje naszym ustom.  Minusem jest opakowanie, ale ja nabieram je przykładając usta do masełka. :) Cena masełka to ok. 6-7 zł. Ja moje kupiłam w Rossmannie, a czy w innych sklepach są dostępne, tego nie wiem. :) Mi bardzo przypadło ono do gustu, nawilża, jest smaczne, pachnie przyjemnie, czego chcieć więcej ? :) Porządny produkt, mimo, iż nic z Bielendy wcześniej nie stosowałam.

Jako ciekawostkę dla fanek masełka dodam, że Bielenda wprowadziła balsamy do ciała również o zapachach (lub smakach, nie wiem, nie próbowałam :) ) właśnie takich samych, jak owe masełka. :) Oprócz malinowego można dostać jeszcze wiśnię i brzoskwinię. Polecam takie masełko na lato jako zabezpieczenie ust i nawilżenie, jednak na zimę może okazać się zbyt słabe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz