Witam Was serdecznie ... z sucha jak pustynia skórą. :( Nie wiem, czy spowodowała to zmiana wody, klimatu i pogody, czy przemęczenie, ale moja skóra wygląda jak egipski pergamin :( Zawsze miałam jakiś (minimalny, ale jednak) problem z suchością skóry. Smarowałam kremami różnych firm, ale ostatnio zdecydowałam się na mleczko-krem, jak jest podane na opakowaniu, od Garniera. Pełna nazwa (na moim opakowaniu) brzmi Garnier Body Intensywna Pielęgnacja nawilżające mleczko-krem 24h z 5% Hydro-Urea skóra przesuszona. W internecie widziałam inne opakowania, nie wiem czy kremy się czymś różnią. :)
Mleczko-krem ma dość miły zapach, choć mi on troszeczkę ie pasuje, nie wiem czemu. Utrzymuje się na skórze do rana. Jeśli chodzi o nawilżenie, to daje rade, chociaż nie jest to to, czego od niego oczekiwałam. Może moją winą, jest słabe działanie ze względu na nieregularność stosowań, nie wiem. Patrząc na to, co obiecuje producent, powinno jakoś ultranawilżać. Nie wiem również co daje to 5% Hydro-Urea ani co to jest, więc nie powiem w jaki sposób oraz czy w ogóle jakoś to "coś" to pomaga. :)
Konsystencja sama w sobie nie jest zła. Ani zbyt gęsty, ani zbyt lejący. Jednak coraz częściej zastanawiam się nad zakupem czerwonego Garniera i jego działaniem, lub przerzuceniem się na inną markę. Cena tego kremu w Kauflandzie (ja nabyłam ten krem właśnie w markecie ... tak, lenistwo) wynosi ok 16-17 zł. Kupując balsam, wybierałam między Garnierem, Nivea balsamem pod prysznic oraz jakimś różowym z krówką. ;d Coraz częściej wydaje mi się, że ten z krówką byłby lepszy i na pewno go przetestuję, kiedyś. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz